logo un grupa

Uczniowie ZSZ nr 2 w Dęblinie poznają Półwysep Iberyjski

Praktyki zawodowe za granicą to nie tylko zdobywanie profesjonalnych doświadczeń w nowym, międzynarodowym miejscu pracy. Przebywający w galicyjskim Vigo uczniowie ZSZ nr 2 w Dęblinie aktywnie wykorzystują weekendowy czas wolny, poznając północno-zachodni zakątek Półwyspu Iberyjskiego.

Po zwiedzeniu goszczącej ich światowej stolicy połowu ryb i owoców morza, stażyści udali się do niedalekiego Porto w ojczyźnie Camõesa.

Do spaceru po gęsto zaludnionych miejskich wzgórzach po obu stronach ujścia Duero do Atlantyku zachęcała piękna pogoda i nietuzinkowy szlak, wiodący zapomnianymi przez oficjalne przewodniki, zgoła nieturystycznymi trawersami, których uroki odkrywała przed dębliniakami mieszkająca od jedenastu lat w Portugalii pani Dorota. Uczniowie i wychowawcy mieli okazję poznać omijane przez odwiedzających, za to wciąż autentyczne, niepoddające się komercjalizacji i presji rynku zakątki, w tym słynne ilhas, XIX-wieczne dzielnice robotnicze, składające się ze swoistych „wysp” na nieprzebranym oceanie miejskiej przestrzeni. W rozwijającym się gwałtownie w czasach wielkoprzemysłowej rewolucji mieście, wyspy miały rozwiązać palący problem mieszkaniowy wśród rzesz proletariatu. Dziś wciąż są miejscem zamieszkania tysięcy rodzin, dla których kilkanaście metrów kwadratowych stanowi cały dom. Dzięki niespotykanej gościnności i serdeczności mieszkańców (a także osobistym znajomościom naszej nieocenionej przewodniczki!) mieliśmy możliwość przekroczenia progu mieszkania prawdziwych Portugalczyków, państwa Teresy y José, pary pogodnych, uśmiechniętych staruszków, z dumą prezentujących swój skromny dobytek i pieszczone troskliwą ręką gospodyni sardinheiras (pelargonie) i roseiras (róże), przykrywające wszędobylskie ozdobne płytki azulejos. Była również okazja do zrobienia pamiątkowej fotografii. Całodniowa wycieczka po Porto na długo pozostanie w pamięci uczniów i wychowawców.

Galicja, wysunięty na północny- zachód rejon Królestwa Hiszpanii, posiada głębokie, wielowiekowe związki kulturowe z Portugalią, silniejsze niż aktualne tendencje geopolityczne, wyznaczające granicę obu państw na rzece Miño. Swoisty charakter pogranicza nie uszedł uwadze spostrzegawczych dębliniaków. Już pierwszego dnia uczniowie odkryli wszechobecne, a niezrozumiałe dla nich słowo rua, oznaczające ulicę w języku galisyjskim (po kastylijsku jest to z kolei dobrze znana stażystom calle). Kluczem do zagadki jest właśnie galego, drugi obok hiszpańskiego urzędowy język Galicji, pokrewny kastylijskiemu, ale wykazujący jeszcze większe podobieństwo do współczesnego português. W późnym średniowieczu wspólny galaicoportugués rozdzielił się, dając początek nowożytnym językom narodowym.

Galicja to nie tylko największy na świecie producent ryb i owoców morza. To właśnie w jej stolicy, u wrót prastarej Katedry ma swoją metę jeden z najważniejszych szlaków pielgrzymkowych chrześcijaństwa: Droga Świętego Jakuba. Niedzielne zwiedzanie urokliwej starówki Santiago stażyści i opiekunowie rozpoczęli właśnie w Katedrze od uczestnictwa w tradycyjnym nabożeństwie, by następnie odwiedzić figurę i symboliczny grób Apostoła, którego domniemana obecność i misja krzewienia wiary wśród pogańskich Celtoiberów przetrwała w postaci ludowych legend i podtrzymywała następnie religijny ferwor i wiarę krzyżowców, odbijających kolejne przyczółki Półwyspu z rąk muzułmańskich najeźdźców. Pielgrzymka do Santiago, popularna już w wiekach średnich, zyskała wówczas oficjalne błogosławieństwo papieża, podobnie jak wojny religijne z kalifatem Kordowy, którym Rzym przyznał status krucjat, podnosząc tym samym polityczny prestiż wczesnośredniowiecznych księstw i królestw iberyjskich. Dęblińska młodzież mogła na własne oczy obserwować strudzonych pielgrzymów, docierających do świątyni po kilku tygodniach wyczerpującej wędrówki jednym z dwóch głównych szlaków, rozpoczynających się za Pirenejami, tuż przy granicy z Francją. Dziś, tak jak niegdyś, szlak odbyć można pieszo, konno, na grzbiecie muła lub osła, a także rowerem, korzystając- niczym średniowieczni wędrowcy- z noclegów w schroniskach zwanych albergues. Po pysznym obiedzie w autentycznej włoskiej pizzeri, prowadzonej w Santiago przez rodowitego neapolitańczyka, był jeszcze czas na spacer po parku Alameda, obfitującym w okazałe gatunki, między innymi eukaliptusy, palmy i platany. Uwielbiane przez młodzież sesje zdjęciowe pozwoliły uchwycić grupę w parku na tle Katedry, a wcielający się w fotografów stażyści uwiecznili się w kadrze między innymi z pomnikiem związanego z miastem i regionem pisarza Ramón María del Valle- Inclán, słynnego enfant terrible epoki modernizmu, mistrza słowa pisanego i twórcy estetyki esperpento. Powrotna droga pociągiem upłynęła z kolei na podziwianiu rozległej, majestatycznej panoramy zatoki Ría de Vigo.

Kolejne wycieczki i relacje już wkrótce.

Michał Hułyk